Niestety nie wybrałyśmy sobie miejsca z najłatwiejszym dojazdem. Trochę czasu nam zajęło znalezienie najodpowiedniejszego środka tarnsportu. Co najciekawsze na jednym się nie skończyło. Ogólnie rzecz ujmując opcji jest kilka. Postaram się je tutaj pokrótce przedstawić.
Po pierwsze musimy się zastanowić jak dużo środków finansowych posiadamy. Drugą rzeczą, nad jaką warto się chwilę zastanowić to czas jaki chcemy spędzić w podróży.
Zacznijmy jednak od początku:
SAMOLOT
Jeśli myślimy o bezpośrednim przelocie, bez przesiadek, to musimy być gotowi na spory wydatek. Lot z Berlina do Montpellier to wydatek rzędu 1.600 zł. Sama droga trwa chwilę, bo zazwyczaj planowane jest jakieś międzylądowanie. No i należy pamiętać o ograniczeniu wagi bagażu, który można wnieść na pokład (zazwyczaj jest to 20 kg).
Możliwe są też loty łączone i one są zazwyczaj dużo tańsze. Mając w swojej ekipie Zuzię i Martę, można znaleźć naprawdę cudowne okazje. Przelot do Londynu lub Paryża to wydatek rzędu od 25 do 60 euro. Stamtąd można się już łatwiej przetransportować do Montpellier.
POCIĄG
A konkretniej TGV Europe. Tory TGV ciągną się przez całą Europę. Oczywiście kończą się na Polsce, ale cóż. Mówi się trudno. Można przejechać TGV nocą z Berlina do Paryża a z Paryża dostać się do Montpellier. Każdy bilet to od 22 do 50 euro. Przejazd TGV, nawet drugą klasą, to coś czego w Polsce jeszcze jakiś czas nie bedzie.
SAMOCHÓD
Jeśli ktoś lubi długie siedzenie w samochodzie, to taka podróż to coś dla niego. Jest to jednak spory wydatek, bo trzeba zapłacić za benzynę, za noclegi gdzieniegdzie, oraz uiścić opłaty drogowe we Francji. No i podróż trwa kilka dni (minimum dwa).
AUTOKAR
Inną alternatywą dla kogoś, kto chce dotrzeć do Montpellier pojazdem, który porusza się na kołach i nie jedzie po pasach ze stali przytwierdzonych do podłoża, jest autokar. Przejazd to wydatek rzędu 500-600 złotych. Oczywiście konieczne są przesiadki, ale da się.
BUS
Jeżeli jedzie Was większa ekipa, to fajną rzeczą może się okazać wynajęcie busa. Jest to koszt około 4100 złotych plus opłaty drogowe. Dowożą Was od drzwi do drzwi i koszty dzielicie między kilka osób.
PIECHOTĄ
Ktoś kiedyś pisał też o rowerze. Obie to są opcje dla hardcore’owców. Nie opiszę, bo nie podróżowałam dalej niż 30 kilometrów na piechotę. Na pewno trzebaby było się wybrać kilka dni wcześniej. No ale jak komuś się uda czegoś takego dokonać, to proszę, by opisali swoje przeżycia.
My w końcu wybrałyśmy opcję bardzo prostą. Samolotem lecimy z Berlina do Paryża a tam po południu przesiadamy się do TGV. I na imprezę zdążymy jeszcze się przebrać